DEKATEKSJA–CZY WSPÓŁCZEŚNIE ISTNIEJE TZW. PROBLEM ODŁĄCZENIA SIĘ, ODRYWANIA SIĘ I CZY MA ON ZWIĄZEK Z NIEPRZYSTOSOWANIEM SPOŁECZNYM?

Problem odłączenia się, czy też odrywania się od rodziców jest niezwykle interesujący i ma wielowymiarowe podłoże. Można powiedzieć, że z jego rozwiązaniem muszą sobie poradzić wszyscy ludzie dorośli, niezależnie od epoki historycznej, w której żyją i tworzą.
Na wstępie należałoby wyjaśnić, co oznacza, termin „kateksja” (ang. cathexis), aby możliwie najbardziej precyzyjnie zrozumieć znaczenie określenia „dekateksja” (ang. decathexis). A. S. Reber (1985) pisze, że „kateksja” jest terminem pochodzącym z greckiego i odnosi się do utrzymywania, podtrzymywania, usilnego trzymania się jakiegoś stanu rzeczy, sytuacji, status quo, bez jakiejkolwiek inicjatywy w celu odmiany aktualnego stylu funkcjonowania. W teorii psychoanalitycznej, „kateksja” oznacza inwestowanie energii popędowej w działalność, przedmiot lub osobę. Zatem, mając na względzie zjawisko „kateksji” dostrzeżemy tutaj:

  1. Pewne odniesienia do celu, w którego osiągnięcie wciąż się wierzy, niezależnie od faktu zwanego przysłowiowym „waleniem głową w mur”, tzn. że cel ten nigdy może nie zostać osiągnięty.
  2. Pewne odniesienia do ego danej jednostki jako przedmiotu kateksji. W tym wypadku kateksja ego to uwalnianie lub skupianie całej energii popędowej libido na przedmiocie w obrębie obszaru ego skierowanego na rzeczywistość.

Wybitny psychoanalityk Freud rozumiał kateksję jako pewien rodzaj psychicznej analogii do ładunku elektrycznego i często stosowana w kontekście kateksji terminologia odzwierciedla tą analogię; w języku kateksji używa się takich określeń jak: „ładunek”, „prąd” i mówi się, że „płyną one” i stają się „przywiązanymi” do przedmiotów i nawet do „przeciwnego ładunku” - antykateksja (ang. anticathexis). Poza formą cathexis w języku angielskim występuje także forma czasownikowa cathect oraz inna odmiana rzeczownikowa cathection.
Dekateksja (ang.decathexis) jest natomiast wycofaniem się ze stanu kateksji, czyli stanu zatrzymania, utrzymywania, podtrzymywania. W języku potocznym mówi się o odłączeniu, czy też odrywaniu się, a pojęcie specjalistyczne dekateksja jest znane jedynie w kręgach specjalistów. Odłączenie się, czy też odrywanie się (dekateksja), jest niezbędnym warunkiem rozwoju. Innymi słowy bez dekateksji pełny, wszechstronny rozwój osobowości jednostki nie jest możliwy. Niestety odłączenie pociąga za sobą cierpienie. Ponadto proces odrywania się przebiega według zasady życia i śmierci (aby coś nowego mogło powstać, to stare musi umrzeć) (por. H. Gasiul, 1993). O konieczności odrywania się, odłączenia się jest wiele wzmianek w Biblii:
„idący idą i płaczą, niosąc ziarno na zasiew: przychodząc przyjdą z radością, niosąc swe snopy” - pojawia się potrzeba odłączenia się i związane z tym cierpienie, ale także radość z wyjścia na wyższy poziom funkcjonowania osobowości.
„chodź za mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych” - słowa Jezusa Chrystusa - wyłania się konieczność oderwania się od osób znaczących, czy też aktualnego status quo, co nieść może skrajną agonię, a nawet śmierć i akcentuje się potrzebę, tzw. wyjścia do ludzi, pełnej otwartości na innych ludzi poza rodziną oraz potrzebę odmiany aktualnego stylu funkcjonowania.
„trzeba wam się powtórnie narodzić” - słowa Jezusa Chrystusa - jest to nawiązanie do swoistej metamorfozy osobowościowej, będącej wyznacznikiem rozwoju, która może dokonać się tylko dzięki dekateksji, czyli oderwaniu się. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy osoby znaczące - rodzice, będąc osobami niedojrzałymi, blokują ten rozwój.
„zasiewa się co zniszczalne, powstaje niezniszczalne, sieje się co słabe, powstaje mocne” – słowa z listów św. Pawła - podkreśla się tutaj z jednej strony, w punkcie początkowym, od którego zaczyna się rozwój; niestabilność, nietrwałość i zmienność stanu, w jakim znajduje się aktualnie jednostka oraz zwraca się uwagę na związaną z przebywaniem na niższym poziomie słabość jej charakteru (okres przed dekateksją), a z drugiej strony, czyli w punkcie końcowym tego procesu rozwojowego, podkreśla się stabilność, trwałość i niezmienność stanu, w jakim znajduje się obecnie człowiek i uwidacznia się związaną z osiągnięciem wyższego poziomu siłą jego charakteru (okres po dekateksji). Najdobitniej zaprezentowaną w liście św. Pawła sytuację oderwania się, odłączenia się oddaje scena pochodząca z filmu pt. Braveheart, czyli „Waleczne Serce”. Tytułowy bohater, król szkocki William, już jako mały chłopiec, zostaje poddany awersywnym doświadczeniom życiowym. Wcześnie umiera mu matka – osoba najbardziej znacząca, a nieznacznie później ginie w walce, jak prawdziwy rycerz jego ojciec. W tym momencie William bardzo wcześnie staje się mężczyzną i pozbywa się szybko tego, co dziecięce. Poznaje dziewczynę i siłą zabierając, wręcz porywając ją na koniu od rodziców, kocha się z nią i w parę dniu później bierze z nią ślub (Scena ta jest imponująca. William podjeżdża konno pod dom swojej dziewczyny (współcześnie rolę konia wspaniale pełni samochód) i bezwzględnie zabiera ją rodzicom, nie pytając o zgodę ojca i matki. W tej sytuacji, w szczególności ojciec dziewczyny, jest strasznie zdenerwowany i gotów byłby wyrwać bebechy prześladowcy jego ukochanej córeczki, ale ona wybiera jednak Williama, a nie swojego ojca).
Jak sądzi H. Gasiul (1993), „dekateksja najpierw musi nastąpić na poziomie biologicznym, przez co umożliwi się jednostce wejście na „wyższy pułap” rozwoju; potem dekateksja musi nastąpić na poziomie uzależnienia emocjonalnego od matki (bo przez to następuje rozwój, ale i dzięki temu jest możliwy rozwój); dalej dekateksja następuje, gdy zachodzi konieczność odejścia od zachowania właściwego okresowi dzieciństwa; dekateksja jest konieczna na poziomie również odrywania się od uwikłań późniejszych w stosunku do własnych posiadanych dzieci (dzieci nie mogą być uwikłane w mój stan niedojrzałości – tutaj jest właśnie odpowiedzialność; inaczej ja sam, jako rodzic mogę przyczynić do blokowania rozwoju dziecka – ale i własnego). Wreszcie dekateksja jest konieczna na poziomie odrywania się od obciążeń wcześniejszymi negatywnymi doznaniami życiowymi (w wieku starczym, bo inaczej stać się może człowiek po prostu zgnuśniałym starcem)....Dekateksję (proces odrywania) można po prostu porównać ze śmiercią, ale ponieważ śmierć jest jednoczesnym początkiem nowego (jeśli również nie wierzymy w przyszłość życia, to ten fakt jest także początkiem nowego, a mianowicie nicości) sposobu istnienia – życia” (H. Gasiul, 1993; s. 201 – 202).
Mając na względzie dekateksję wypadałoby, przedstawić także hipotetyczne, psychospołeczne uwarunkowania tego zjawiska, które najogólniej rzecz ujmując, mogą dotyczyć znanego od dawna w psychologii społecznej problemu presji wywieranej przez grupę (taką grupą może być rodzina w osobie rodziców wywierających możny wpływ na dzieci) w kontekście konformizmu, zależności, zmienności oraz nonkonformizmu, niezależności, czy też antykonformizmu. Warto więc w tym miejscu odwołać się do jednej z najbardziej znanych koncepcji teoretycznych konformizmu opracowanej przez Crutchfielda już w 1955 roku. Crutchfield (1955) zaproponował trójczłonową klasyfikację sposobów reagowania jednostki na presję grupową. Jednostka może ustąpić, czyli zachować się konformistycznie; może podtrzymywać swoją niezależność przez czynienie tego, co czyniłaby w sytuacji braku nacisku ze strony grupy; lub może reagować, czyniąc coś zupełnie przeciwnego niż oczekuje od niej grupa (antykonformizm) (schemat). Inną, aczkolwiek, opartą na pomyśle Crutchfielda, teorię zaproponował Willis (1965). Willis wyodrębnił dwa wymiary reakcji na presję grupy: konformizm – antykonformizm oraz niezależność – zmienność. Dodanie kategorii zwanej zmienność zmienia model trójkąta Crutchfielda w model rombu, i model rombu służy sprecyzowaniu znaczenia niezależności (schemat). Reakcja zachodząca w punkcie środkowym wymiaru niezależność – zmienność oddaje pełną zależność od normy, do której jednostka się przystosowuje bądź, której się przeciwstawia. Przejście albo na lewo albo na prawo od linii środkowej wskazuje na mniejszą zależność od normy.

model konformizmu

Skrajnie po prawej stronie jednostka kieruje się swoimi własnymi przekonaniami, postawami, wartościami i planami, i chociaż może być świadoma norm, które odnoszą się do jej zachowania, to nie jest pod ich wpływem. Niezależna osoba jest zdolna do odpierania presji normatywnej zarówno bez poddawania się odbieranym wymaganiom grupy jak i bez ujawniania reakcji na te wymagania (schemat).
Zmienna osoba, skrajnie po lewej stronie rombu, także odpiera nacisk grupy, ale cechuje się niezdecydowaniem, nie ma własnych poglądów ani zobowiązań, i po prostu zmienia swoje zachowanie i opinie za każdym razem kiedy trzeba dokonać wyboru. Jest trudno pomyśleć o jakimś przykładzie, ponieważ jednostka zwykle albo poddaje się wpływowi innych albo sama ma swój plan. Totalna nieprzewidywalność jest zwykle powiązana z chorobą umysłową.
Zmienność zachowania można oszacować tylko wtedy, kiedy jednostce daje się wiele wyborów w zasadzie tego samego typu. Potem jej brak stałości albo w odniesieniu do wewnętrznych predyspozycji lub w odniesieniu do reakcji na nacisk grupy może zostać zauważony. Zatem modele trójkąta i strzałki mają zastosowanie względem pojedynczych przykładów zachowań, a model rombu odnosi się do wielokrotnych obserwacji pojedynczej osoby w podobnych sytuacjach grupowych. Wszystkie trzy modele zgadzają się, co do jednego, jednostka może reagować albo pozytywnie albo negatywnie na nacisk grupy, co więcej, to co wygląda na zachowanie konformistyczne lub nonkonformistyczne może żadnym z tych typów zachowań nie być, ale może tylko być przypadkowo powiązane z wymaganiami normatywnymi. To przypadkowe zachowanie może odnosić się albo do niezależności albo do zmienności.
Czym cechuje się związek konformizmu z odłączeniem (dekateksją). Wydaje się, że najsilniej związek, o którym mowa, ujawnia się w poziomie zależności/niezależności lub uzależnienia/uniezależnienia, usamodzielnienia od innych ludzi oraz w strategiach radzenia sobie z zależnością, ujawniającą się konformizmem. Rozważenia nad zależnością można prowadzić co najmniej na kilku płaszczyznach:

  1. Zależności konstytucjonalnej (organicznej, fizjologicznej). Każdy człowiek jest „pierwotnie zależny” od organizmu matki. Zależność ta jest oczywista i bez sensu byłoby pisać na ten temat za wiele. W tym miejscu wystarczy jedynie stwierdzić, iż z organizmu matki, każdy z nas przychodzi na świat...będąc w jej ciele przez jakiś czas, żyjąc w organiźmie matki do momentu narodzin. Ponadto aktywność matki jest w tym wypadku podstawową i zasadniczą aktywnością, to tylko od niej zależało, czy w ogóle nas urodzi. Dlatego też, polskie wyrażenie „urodziłem się” jest błędne, gdyż nikt się sam nie rodzi, ale jest zrodzony z....jak słusznie mówią Anglicy (tj. I was born – zostałem zrodzony). Tak więc dla wszystkich ludzi chociażby z faktu trudu urodzenia nas, matka powinna być najbardziej znaczącą osobą. Mając na względzie dekateksję, można powiedzieć, że pierwotne odłączenie od matki ma już miejsce w momencie narodzin, a dokładniej w chwili przecięcia pępowiny: noworodek i matka stanowią już dwa odrębne organizmy. Zależność konstytucjonalna w tym momencie przestaje istnieć. Po raz drugi człowiek się odłącza, uzyskując pełną dorosłość - w świetle prawa w wieku 18 lat. Niektóre nastolatki reagują na ten fakt tzw. efektem zachłyśnięcia się wolnością, uprawiając po raz pierwszy seks (niestety często bez odpowiedniej oprawy) i upijając się do nieprzytomności. Bywają ludzie, którzy znajdują się w stanie pełnej zależności od matki przez całe życie i wydaje się, że „ich pępowiny nie przecięto” np. osoby ubezwłasnowolnione tj. upośledzone umysłowo, chore psychicznie, przejawiające skrajny lęk przed rodzicami.
  2. Zależności żywieniowej. We wczesnych latach życia, a także często przez wiele lat później, jesteśmy karmieni przez swoich rodziców, przede wszystkim przez matkę, gdyż ojcowie rzadziej trudnią się przygotowaniem posiłków, choć kucharze są najlepsi wśród facetów. Nie mamy więc żadnego wpływu na to, co jemy, jak jemy i w jakich ilościach. Dieta mamusi stanowi dla niektórych ludzi często jedyny wzorzec kuchni, jaki im w pełni odpowiada...i w tym względzie przejawiają czasami pełną zależność, nawet w wieku dojrzałym. Istnieją, wcale nie odosobnione przypadki, pozostawania w stanie zależności żywieniowej od matki, nawet w późnym wieku dojrzałym. Faceci – konformiści często szukają w swoich związkach żon - matek, które umiałyby tak świetnie gotować jak ich matki. Gdy ich żony nie potrafią gotować, to wsiadają w samochód, i codziennie jeżdżą na obiadki do teściowej/mamusi lub tracą szmal w restauracji, gdzie serwowane obiady przypominają domowe. W tym miejscu znowu pojawia się niezbędność samochodu. Można szybko samochodem zawieść żonę z dzieciakami np. na obiad do mamusi, bo jej samej nie chce się gotować. Wyzwolenie się z konformizmu pokarmowego jest możliwe. Wymaga jednak wysiłku...należy po prostu samemu gotować i to inaczej niż mamusia...często eksperymentując, bądź żywić się w restauracjach, zgłębiając tajemnice innych wcale nie gorszych od polskiej kuchni. Wielu ludzi nie zadaje sobie jednak trudu by zmusić się do gotowania ze względu na stracony czas i wygodnictwo.
  3. Zależności ekonomicznej. Ten rodzaj zależności jest uwarunkowany kulturowo. W różnych kulturach różnie bowiem wychowuje się dzieci w zakresie interioryzacji wartości pieniądza. W krajach wysoko rozwiniętych, poza skrajnymi przypadkami rodzin bardzo bogatych, w których dzieci nie pracują, a dostają od rodziców wszystkie dobra materialne (np. w Hollywood), dzieci wychowuje się do samodzielnego zarabiania na siebie i tzw. pełnej niezależności finansowej. W USA, Niemczech, Anglii nawet w zamożnych rodzinach, dzieci muszą zapracować na swoją egzystencję, a mając 18 lat wielu już podejmuje dorywcze prace, by utrzymać się na studiach, w szkole, często mieszkając już poza domem rodzinnym. W krajach takich jak Niemcy, Anglia, USA często dla człowieka w wieku 18 lat zamyka się drzwi domu rodzinnego i musi sam sobie poradzić bez pomocy rodziców, gdyż jest już dorosły. Rodzice już w tym wieku nie widzą dziecka, które wynajmuje mieszkanie, przemieszcza się po całym kraju, poszukując pracy. Oczywiście w przypadku niepowodzenia rodzice pomagają mu np. w znalezieniu pracy, która da mu środki do życia. W Polsce natomiast często ze względu na ciężką sytuację na rynku pracy, dzieciom daje się pieniądze i opłaca się im wszystko: mieszkanie, studia, samochód, kieszonkowe. Są więc tacy ludzie, którzy mając już nawet 40 i więcej lat pozostają na podstawowym poziomie zależności finansowej od rodziców, gdyż nic nie zawdzięczają sobie. Tego rodzaju postępowanie jest niekorzystne zarówno dla rodziców jak i „dorosłych dzieci”. Rodzice kupują sobie miłość dziecka, a dzieciom jest z tym wygodnie i nie muszą nic samodzielnie zdobywać...ewentualnie, tylko trochę pomagają ojcu w interesie. Konformizm w kwestii finansowej jest bardzo łatwo w sobie zwalczyć...po prostu należy samemu zarabiać pieniądze i wszystko samemu zdobywać...wtedy dopiero te dobra cieszą, bo sami ciężko do nich dochodzimy. Człowiek, który dostaje komfort i bogactwo od rodziców, w zamian za pozostanie pod ich opiekuńczymi skrzydłami jako wciąż dorosłe dziecko...nie zna trudów życia, wartości pieniądza i pracy, nudzi się....a w sytuacji, gdy zabraknie mu tego komfortu, do którego przywyknął, często przejawia symptomy złego przystosowania społecznego...np. różnego rodzaju uzależnienia i zachowania przestępcze wynikające z członkostwa np. w gangach.
  4. Zależności emocjonalnej.Tego rodzaju zależność jest chyba najbardziej złożoną. Jedno jest pewne, większość rodziców kocha swoje dzieci i przejawia względem nich różne formy miłości. Jednak czy dzieci mają obowiązek kochać swoich rodziców nawet wtedy, gdy rodzice na to nie zasługują? Należy tylko nadmienić tutaj o miłości ślepej, małpiej, prawdziwej, bezinteresownej, płytkiej, dziecinnej, chrześcijańskiej, dojrzałej, naiwnej, platonicznej, romantycznej itp. Wydaje się, że rodzice winni kochać swoje dzieci miłością dojrzałą. Jednak wielu z nich jest sama niedojrzała by obdarzyć nią swoje pociechy. Czymże jest miłość dojrzała? Miłość dojrzała cechuje się darzeniem dziecka pełnym, dogłębnym, szczerym zrozumieniem, empatią, bliskością, czułością, otwartością, życzliwością, autentycznością i uczuciem, bez względu na to jakie ono jest. Jest to kształtowanie dziecka bez kazania mu czegokolwiek, bez wymuszania w nim czegokolwiek, bez krytykowania go za cokolwiek, bez straszenia, zastraszania, okłamywania go, bicia go, wykorzystywania seksualnego, poniżania go, ubliżania mu - traktowanie go jako partnera we wszystkich sprawach ludzi dorosłych. Rodzice niestety jednak popełniają wiele błędów w stosunku do swoich dzieci, których istota sprowadza się przede wszystkim, do wymuszania na dzieciach zależności emocjonalnej. Mamy tutaj do czynienia z sytuacją: my ci daliśmy życie, ciebie to zobowiązuje do opieki nad nami i spłacenia tego długu. Wielu ludzi radzi sobie z zależnością emocjonalną od rodziców na wiele sposobów. Niektórzy reagują tzw. antykonformizmem, który stanowi mniej dojrzałą formę niezależności. Niektórzy pozostając na najwyższym poziomie zależności emocjonalnej od matki przy braku ojca, nie będąc zdolni do całkowitego odłączenia, buntują się i przekraczają normy prawne, dopuszczając się napadów, gwałtów, wymuszeń, pijąc alkohol i trudniąc się paserstwem. W sytuacji zagrożenia karą wykorzystują matkę jako parasol ochronny. Małpia miłość matki oczywiście sprawia, że chce ona ochronić swoje dziecko za wszelką cenę przed wykonaniem kary orzeczonej przez sąd. Młodociani bandyci więc są bezkarni, a matki uznają, że czynią to dla dobra dziecka...gdyż sadzą, że jak pójdzie do więzienia, to tam się całkowicie wykolei. Często osobnicy, o których mowa, postępują bestialsko z matkami, bijąc je i upokarzając na różne sposoby, jednocześnie domagając się od nich opieki polegającej na opieraniu, gotowaniu, sprzątaniu. Inni, a dotyczy, to w szczególności osób wychowywanych w rodzinach wielodzietnych, wstępują w związek małżeński, odłączając się całkowicie od rodziców przez pełny kontakt z inną, obcą osobą, często pierwszą, osobą w życiu, której składają propozycję małżeństwa (żoną, mężem). Nie wszyscy robią to z miłości, a niektórzy odczuwają wręcz żal, że muszą już opuścić rodziców, pozbawiając ich opieki, i wziąć na siebie ciężar obowiązków, towarzyszących założeniu swojej własnej rodziny. Nie ma już chociażby dla nich miejsca w ich domu rodzinnym – ma miejsce przeludnienie izby mieszkalnej. Niektórzy odgrywają rolę dziecka - bohatera, rezygnując z całkowitego odłączenia, na rzecz opieki nad słabszym, ze względu na chorobę, alkoholizm itp. rodzicem. W tej sytuacji rodzic pełni ze względu na swoją słabość rolę dziecka, dziecko rodzica, czyli mamy do czynienia z zamianą ról społecznych. Wydaje się, że szczególny problem z odłączeniem mają dzieci jedyne, czyli tzw. jedynacy i jedynaczki. Będąc często rozpieszczonymi przez własnych rodziców, którzy inwestują w nie wszystkie swoje środki zarówno materialne jak i duchowe są skrajnie egocentryczni. Rodzice muszą w sposób szczególny odcierpieć odejście jedynego dziecka z domu rodzinnego. Na pewno chcieliby dziecko zatrzymać jak najdłużej w domu rodzinnym, a nie mogą bo dziecko w pewnym momencie będzie domagało się pełnej niezależności. Stereotyp maminsynka w odniesieniu do jedynaka nie zawsze znajduje potwierdzenie, ale na pewno dekateksja w jego przypadku jest czymś niezmiernie trudnym do osiągnięcia. Wielu jedynaków jest samodzielnych, zaradnych życiowo i mało zależnych w swoich wyborach od matki. Jednakże istnieje jeszcze jeden czynnik, który utrudnia jedynakom odłączenie pełne tj. przez kontakt z inną osobą tzn. ich egocentryzm. Patrzą oni na ludzi zawsze przez pryzmat własnej osoby. Wiem, bo sam jestem jedynakiem, ale nie maminsynkiem, już mieszkam oddzielnie, że bardzo trudno dzieciom jedynym jest myśleć o kimś innym, nie przez pryzmat własnego ja, lecz przez pryzmat tej drugiej osoby. Jedynacy lubią, gdy są podziwiani, niekrytykowani, znajdują się na świeczniku. Jednak życie jest ciężkie i często należy iść na kompromis. Trudno jest także jedynakom dzielić się czymkolwiek z drugą osobą, bo zawsze byli tylko oni...Ponadto jedynacy często lubią samotność, długo radując się z odłączenia, uznając samotność za przejaw prawdziwej wolności, której nie mieli mieszkając z rodzicami. Stosują więc mechanizm hiperkompensacji, by ograniczyć do minimum wpływ rodziców na swoje życie. Oczywiście, o zależności emocjonalnej, możemy mówić nie tylko w diadzie rodzic – dziecko, ale także w diadzie mąż – żona, czy też kochanek - kochanka. Tak więc zależność od rodziców przekształca się w zależność od męża, żony, kochanka lub kochanki. Rzeczywiście, istnieją małżeństwa oraz związki wolne, w których jedna ze stron (mniej dojrzała), pełni rolę dziecka, a druga rodzica (bardziej dojrzała). Niezależność w takiej sytuacji jest niemożliwa, a mąż lub żona znajduje się pod silnym wpływem współmałżonka lub partnera.
  5. Zależności psychicznej. Wydaje się, że zależność psychiczna od osób znaczących ma nie mniej złożone podłoże, od omawianej poprzednio, zależności emocjonalnej. Zależność psychiczna ujawnia się w poziomie psychicznego zróżnicowania osobowości jednostki. U dziecka jest on niski, a u dorosłego powinien być wysoki, ale nie zawsze, co ciekawe, tak jest. Najogólniej rzecz ujmując, jednostka ma zróżnicowaną osobowość, gdy myśli niezależnie od innych osób i ma poczucie wolności osobistej, nieskrępowanego przez inne osoby wpływu na swoje życie osobiste, czyli ma tzw. subiektywne poczucie sprawczości i jest wewnątrzsterowna tzn. jej działania są wewnętrznie, a nie zewnętrznie umotywowane. Może samodzielnie dokonywać wyborów, podejmować wszelkie decyzje według własnego uznania, ma także prawo do popełniania błędów. Ma swoje życie i nie musi się zwierzać ze wszystkich swoich spraw rodzicom, gdyż wie, że rodzice nie stanowią jedynych ludzi, którzy darzą je miłością (w tym miejscu ważna jest gotowość do kontaktu z inną - nie rodzicami - osobą i otwartość na tą drugą osobę, co jednym przychodzi łatwiej, a innym trudniej). Niestety, osiągnięcie wysokiego poziomu niezależności psychicznej od osób znaczących jest niezwykle, w przypadku niektórych osób, trudne. Rodzice darzący swoje dzieci przesadną miłością, ujawniającą się zarazem nadopiekuńczością, często są za bardzo zapobiegliwi w stosunku do swoich dzieci i opóźniają proces ich usamodzielniania się. Utrudniają im podejmowanie samodzielnych decyzji lub nie dają im nawet prawa do popełnienia błędów, oczekując od nich doskonałości. W tym miejscu należy podkreślić, że demokratyczne podejmowanie decyzji w rodzinie, jest na pewno rozwiązaniem pożądanym, lecz w pewnym momencie życia człowiek musi nauczyć się polegać tylko na sobie, a zarazem musi nauczyć się samodzielnie podejmować decyzje zarówno dobre jak i złe. Człowiek musi umieć „zabić w sobie dziecko”. Musi wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności za swoje własne życie (samotne lub rodzinne). Życie niesie ze sobą nie tylko sukcesy, ale i porażki, a więc dzieci winno się także uczyć strategii radzenia sobie z porażkami i dawać im szansę na popełnianie błędów, z których mają wyciągnąć lekcje na przyszłość.
  6. Zależności seksualnej (intymnej). W psychologii seksu znane jest przekonanie, że „pochwa kobiety zamyka się na spermę innego mężczyzny, niż jej stały partner”. Po wzajemnym dotarciu się uprawianie seksu w stałym związku, uzależnia człowieka, od tej jednej partnerki. Partner i partnerka poszukują coraz to nowych środków udoskonalenia swojej aktywności seksualnej, tak by obu stronom stosunek płciowy przynosił jak najwięcej satysfakcji. Kobieta przyzwyczaja się do rozmiarów członka mężczyzny, a mężczyzna wie i wyczuwa kiedy kobieta staje się wilgotna, by mogła przyjąć jego członka do swojego organizmu. Zależność rozwija się stopniowo wraz z trwaniem współżycia. Wydaje się, że dekateksja ujawnia się w sferze seksualnej odczuwaniem fizycznym, kobiety dojrzałej lub dojrzałego mężczyzny, będących jakimś tam dalekim substytutem matki lub ojca. Zmiana partnerki seksualnej, jak gdyby, uruchamia proces docierania się od nowa.

Reasumując można powiedzieć, że dekateksja jest niezbędna, by mogła ukształtować się dojrzała osobowość. Niestety pełne odłączenie się jest procesem długotrwałym i trudnym, w dużej mierze stymulowanym subiektywną aktywnością i właściwym wychowaniem do dojrzałej niezależności dziecka przez rodziców. Wydaje się także, iż nie bez znaczenia jest to, czy rodzice dziecka, potrafili zdobyć się na dekateksję – pełne oderwanie się od swoich własnych rodziców.

Na początek

Literatura:

Gasiul H. (1993).Oblicza “ja” w świetle wybranych koncepcji psychologicznych. Pojęcie Rozwój Patologia. WSP Bydgoszcz.
Reber A.S. (1985).Dictionary of Psychology. Penguin Books London.
Tedeschi J.T., Lindskold S. (1976).Social Psychology. Interdependence, interaction, and influence. New York London Sydney Toronto.

Piotr Alfred Gindrich ©