SAMOOCENA, ATRAKCYJNOŚĆ, RELACJE SPOŁECZNE

Wprowadzenie

Człowiek jest stale oceniany przez inne osoby i jest często odbiorcą pozytywnej lub negatywnej informacji zwrotnej na swój temat. Rodzice, koledzy, nauczyciele i inne osoby rzadko mówią wprost jednostce o tym, jakie są jej mocne i słabe strony. Pozytywne oceny przypuszczalnie podwyższają jej samoocenę i mogą być uznawane za wspierające i nagradzające, w momencie gdy negatywne oceny obniżają samoocenę i mogą być zinterpretowane jako karzące. Pozytywne i negatywne oceny powinny wywierać także wpływ na stopień, w jakim jednostka odczuwa swoją atrakcyjność wobec oceniających.
Osoba, która ma trwale niską samoocenę może być bardziej zależna od ocen innych ludzi niż osoba, która cechuje się wysoką samooceną. Zależność od innych może zwiększać siłę wywieranego wpływu ocen w określaniu stopnia atrakcyjności interpersonalnej. Związek typu podobieństwo – atrakcyjność, zbadany wcześniej, sugeruje, że osobaa będzie lubiła tych ludzi, którzy są podobni do jej samej zarówno w zakresie sposobu w jaki oni oceniają siebie wzajemnie, jak i w zakresie w jaki oni ją oceniają. Czy osoba z niską samooceną będzie lubiła kogoś, kto prezentuje trwale negatywną opinię na jej temat? Czy ludzie z niską samooceną lubią inne osoby z niską samooceną? Ostatnio zgromadzone fakty zapewniają odpowiedzi na te pytania.
Teoria wymiany informacji interpersonalnych sugeruje, że wartości aprobaty i dezaprobaty są ujemnie skorelowane z częstotliwością ich dostarczania. Osoba, która nadmiernie dostarcza wiele pozytywnych ocen wkrótce traci wiarygodność, a osoby będące hipokrytami są wcześniej ignorowane. Zyski dla samooceny powiązane z aprobatą mogą być większe kiedy pochodzą od osoby, która poprzednio była nastawiona wobec nas krytycznie. Ten pogląd przemawia za teorią zysków i strat samooceny i atrakcyjności. Zależność od innych, podobieństwo samoocen, zgodność ocen oraz zróżnicowanie w dokonywaniu ocen okazały się być ważnymi determinantami atrakcyjności.

Samoocena a zależność od innych

Zależność osoby od członków grupy jest funkcją siły jej potrzeb oraz stopnia gratyfikacji zapewnianego przez grupę. Według Dittes (1959) rodzaj gratyfikacji, jaki osoby najpowszechniej czerpią z członkostwa w grupach to akceptacja społeczna oraz nagrody w postaci wsparcia, zauważenia przez innych, bezpieczeństwa oraz ogólnego szacunku ze strony innych członków grupy. Osobista potrzeba, która jest gratyfikowana przez akceptację może być różnie nazywana i mierzona. Zakłada się w tym miejscu, że potrzeba jest najlepiej określona przez poziom samooceny osoby lub jej ogólne poczucie adekwatności. Im niższy poziom samooceny, tym większe jest nasilenie indywidualnej potrzeby dla wsparcia samooceny przez akceptację w grupie.
W celu sprawdzenia hipotezy, Dittes po raz pierwszy dokonał pomiaru samooceny badanych za pomocą kwestionariusza a potem podzielił ich na dwie grupy legitymujące się niską i wysoką samooceną. Badani spotkali się w grupach pięcio - i sześcio – osobowych oraz prowadzili dyskusję na kilka interesujących tematów. Zostali zatrzymani w sali kilka razy tak, że eksperymentator mógł zdobyć od nich oceny celowo sprawiając by każdy członek pozostał w grupie. W przerwie w połowie spotkania eksperymentator pokazał każdemu badanemu w jaki sposób pozostali członkowie grupy rzekomo go ocenili. W rzeczywistości oceny przygotowano, by ujawnić połowę badanych w każdej kategorii samooceny, którzy byli znacznie poniżej przeciętnej w grupie, w momencie gdy, druga część grupy widziała, że znajdowali się oni na poziomie przeciętnym lub wyższym.
Badani z wysoką samooceną byli równie atrakcyjni dla innych członków grupy bez względu na to jaką uzyskali ocenę. Według hipotezy gratyfikacji potrzeb, osoby z niską samooceną powinny być bardziej atrakcyjne dla grupy, która zapewniła im oceny pozytywne niż osoby z wysoką samooceną. WYniki, nie ujawniły żadnych różnic między badanymi z wysoką i niską samooceną w momencie gdy obie te grupy uzyskały pozytywne oceny. Jednak, badani z niską samooceną znajdowali się pod silnym wpływem ocen negatywnych i udzielali grupie niskie oceny odnośnie jej atrakcyjności. Zgodnie z teorią wzmacniania, badani, którzy uzyskali pozytywne oceny byli bardziej atrakcyjni dla swoich grup niż ci, którzy uzyskali negatywne oceny.
Jones, Knurek i Regan (1973) znaleźli potwierdzenie dla teorii samooceny za pomocą eksperymentu, w którym poprosili badanych o określenie jak dużo pewności siebie wykazywali w różnorodnych szkolnych, społecznych i codziennych sytuacjach. Badani kolejno dowiadywali się, że ich partner uczestniczący w eksperymencie był akceptowany lub odrzucany przez nich. Badani mieli większą sympatię dla aprobującego niż dla nieakceptującego ich partnera. Co ważniejsze, badani z niską samooceną byli pod silniejszym wpływem oceny ich partnerów niż badani z wysoką samooceną. Ludzie, którym brakuje pewności siebie mogą doświadczać aprobaty jako bardziej wzmacniającej a dezaprobaty jako bardziej karzącej niż ludzie pewni siebie.

Samoocena, podobieństwo oraz atrakcyjność

Griffitt (1966) założył, że osoba, która jest z siebie niezadowolona nie będzie lubiła innych osób z niską samooceną. Osoby z wysoką samooceną będą lubili tych, którzy także oceniają siebie pozytywnie. Prościej mówiąc, lubimy w innych, to co lubimy w sobie, a nie lubimy w innych tego, czego nie lubimy w sobie.
W celu sprawdzenia słuszności tego intuicyjnego poglądu Griffitt dał do wypełnienia test do pomiaru ich realnego i idealnego obrazu własnej osoby. Badani zostali potem podzieleni na grupy osób z niską i wysoką samooceną, pierwsza grupa odzwierciedlała ogromną rozbieżność między idealnym i realnym obrazem siebie, w momencie gdy założono, że nieznaczne rozbieżności dotyczą wysokiej samooceny.
Badanych następnie poproszono o ocenienie nieznajomego w oparciu o wyniki uzyskane przez niego w inwentarzu obrazu własnej osoby. Jego profil odnoszący się do ja idealnego został przygotowany tak, aby być w 38 procentach podobny do wyniku badanego, ale wynik w zakresie realnego obrazu siebie był albo taki sam jak badanego lub tylko w 33 procentach podobny. Wyniki ujawniły, że badani lubili nieznajomego bardziej kiedy był on bardziej podobny do nich w zakresie realnego obrazu siebie, bez względu na poziom ich własnej samooceny.
W drugich badaniach Griffitt (1969) ustalił stopień podobieństwa realnego obrazu siebie na 40 procent oraz dokonał manipulacji podobieństwem w zakresie idealnego obrazu siebie. Znowu, badani lubili bardziej nieznajomego kiedy był on bardziej podobny w idealnym obrazie siebie a ich własna samoocena nie miała żadnego wpływu. Osoba najwyraźniej lubi taką osobę, która ma podobny do niej realny i idealny obraz siebie, nawet kiedy podobieństwo oznacza, że obie osoby mają negatywną percepcję siebie.
Jeszcze jedno pytanie empiryczne wyłania się przy rozważeniu teorii równowagi. Czy osoba z negatywnym obrazem siebie lubi kogoś kto negatywnie ją ocenia? W takiej sytuacji obie osoby mają podobne postawy wobec osoby będącej podmiotem zainteresowania. Na przykład, gdyby osoba, wypadła słabo przy wykonywaniu zadania, czy byłaby atrakcyjna dla osoby, która szczerze oceniła ją negatywnie (zgodność) czy też wolałaby oceniającego, który zapewniłby jej informację zwrotną, która zostałaby odebrana jako nieszczera, ale byłaby mimo wszystko pozytywna (niezgodność)?
W celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie, Deutsch i Solomon (1959) utworzyli dwie grupy badanych: tych, którzy rozwiązali oraz tych, którzy nie rozwiązali zadania a następnie zapewnili pozytywne i negatywne oceny efektów ich działalności. Jak można się spodziewać, badani, którzy wykonali dobrze zadanie i byli pozytywnie ocenieni lubili oceniającego bardziej niż ci badani, którzy wykonali źle zadanie i zostali negatywnie ocenieni. Dodatkowo, badani, którzy dobrze wykonali zadanie lubili bardziej oceniającego pozytywnie niż oceniającego negatywnie. Zgodność między ocenami własnymi i innych może być bardziej istotna dla atrakcyjności niż uzyskiwanie niezróżnicowanego pozytywnego sprzężenia zwrotnego od innych. Ten wniosek musi zostać złagodzony przez prawdopodobieństwo, że badani byli podejrzliwi wobec pozytywnej oceny ich słabych wyników i mogli odrzucić oceniającego jako lizusa – hipokrytę.
Dutton (1967) zapewnił dodatkowy dowód wspierający hipotezę zgodności. Badanych nakłoniono, by wygłosili monolog na temat sprawy politycznej, która była sprzeczna ze znanymi im postawami i sprawiono, że uwierzyli, iż wypadli dobrze lub kiepsko. Następnie odebrali oceny od dwóch pozostałych osób, jednej zapewniającej zgodną a drugiej niezgodną z ich postawami informację zwrotną. Kiedy badana osoba wykonała dobrze pracę, to lubiła najbardziej zgodnego i pozytywnie nastawionego oceniającego, a kiedy wykonała kiepsko pracę, to najbardziej lubiła zgodnego i negatywnie nastawionego oceniającego.
Problem interpretacji powstaje z powodu faktu, że badani kwestionowali stanowisko, które było sprzeczne z ich osobistymi poglądami. Rozważ punkt widzenia badanych, którzy osiągnęli kiepskie wyniki z powodu stanowiska, co do którego byli przekonani osobiście, że jest złe, a potem powiedziano im, że wykonali zadanie dobrze. Znaczenie tego jest takie, że oceniający musiał już uwierzyć w zajmowane stanowisko, aby ocenić słabe wyniki jako dobre. To niepodobieństwo znaczeniowe postawy służyłoby zatem za podstawę dla odrzucenia interpersonalnego. W momencie gdy badani, którzy wykonali dobrze zadanie mogli osądzić oceniającego opierając się na jego zgodnej wizji osiągniętych wyników, badani, którzy wykonali kiepsko zadanie mogli odrzucić pozytywny osąd z powodu założonego niepodobieństwa postawy dotyczącej rozważanego tematu.
Interpretacja niepodobieństwa postawy prowadzi do przypuszczenia, że skutków wywieranych przez podobieństwa nie osiągnie się kiedy badany słabo zaprezentuje swój własny punkt widzenia na sprawę, a oceniający nie zapewni negatywnej informacji zwrotnej na temat osiągniętych wyników. Kiedy osoba zaprezentuje swoje własne punkty widzenia zwykle chce wpływać na innych, aby się z nią zgodzili. Negatywna ocena jej własnych osiągniętych wyników oznaczałaby po prostu, że usiłowanie wywarcia wpływu zawiodło, w momencie gdy, pozytywna ocena kiepskich wyników oznacza, że słuchacz podzielał pogląd zaprezentowany wcześniej przed usiłowaniem wywarcia wpływu. Hipotezy dotyczące postawy cechującej się podobieństwem i zgodnością doprowadziłyby do przeciwnych przypuszczeń w tej sytuacji. Kiepskie wyniki ocenione pozytywnie oznaczają postawę podobieństwa (ale niezgodności) a kiepskie wyniki ocenione negatywnie są zgodne, ale stanowią niepowodzenie odnośnie wywieranego wpływu i oznaczają niepodobieństwo postaw.
Dutton i Arrowood (1971) poszli tym torem rozumowania w projektowaniu badań mających na celu oszacowanie hipotez podobieństwa i zgodności. Dysponowali badanymi, którzy albo wysuwali argumenty przemawiające za własnym stanowiskiem na temat danej sprawy albo wysuwali argumenty przemawiające za sprzecznością wobec własnego poglądu. Połowa badanych w każdych warunkach eksperymentalnych uwierzyła, że wysuwała słuszne argumenty a druga połowa uwierzyła, że prezentowała argumenty niesłuszne. Każdemu badanemu zapewniono informację zwrotną ze strony innych czterech oceniających. Dwóch spośród nich zgodziło się, podczas gdy dwóch pozostałych nie zgodziło się z zaprezentowanym stanowiskiem. Jeden ze zgadzających się i jeden z niezgadzających się oceniających myślał, że badany podał słuszne lub niewłaściwe argumenty w każdym przypadku.
Wyniki potwierdziły interpretację opartą na postawie podobieństwa i społecznego wpływu a nie potwierdziły hipotezy zgodności. Kiedy badani prezentowali swoje własne stanowisko na dany temat, lubili oceniających, którzy zgadzali się z nimi i byli tylko pod nieznacznym wpływem ocen uzyskanych przez siebie wyników. Kiedy zaprezentowali stanowisko sprzeczne ze swoim własnym stanowiskiem, ich aprobata, sympatia zależała głównie od zgodności między ich włąsną percepcją oraz percepcją badających tego jak dobrze lub źle zaprezentowali daną tezę.
Najmniej lubiani wśród oceniających byli ci, którzy albo: (1) nie zgadzali się z prawdziwym stanowiskiem badanych i także negatywnie oceniali osiągnięte przez nich wyniki), lub (2) nie zgadzali się z poglądem przeciwnym (czyli właściwie zgadzali się z osobistym poglądem badanych) oraz oceniali kiepskie wyniki jako dobre. Ta druga kategoria oceniających musiałła być zagadkowa dla badanych, ponieważ miała ona trafną opinię, ale nie była w stanie dokonać prawidłowej oceny ich umiejętności prowadzenia dyskusji. Być może oceniający byli przekonani co do zmiany swojego zdania na temat tej sprawy (przyjmując „nietrafne” stanowisko) za sprawą naprawdę dobrych wyników swojej działalności.
Reasumując można powiedzieć, że im więcej zapewniano informacji badanym, z którymi zgadzał się oceniający i im bardziej były przez badanych postrzegane jako odporne na zmianę jego podobne do nich opinie, tym bardziej badani go lubili. Przekonywanie kogoś do przyjęcia błędnego stanowiska nie jest czynnością wzmacniającą.

Teoria zysków i strat w odniesieniu do samooceny i atrakcyjności

W codziennym życiu danej osobie można zapewnić szereg ocen pochodzących od innej osoby podczas jakiegoś okresu czasu. Odbiorca jednolitej pozytywnej informacji zwrotnej (społecznego wzmocnienia, nagrody) powinien polubić oceniającego bardziej niż odbiorca jednolitej negatywnej informacji zwrotnej (społeczne karanie). Niejako w sprzeczności do tego zdrowo rozsądkowego poglądu na temat zależności wzmocnienie – atrakcyjność, Homans (1961) przedstawił pogląd, że społeczna aprobata jest bardziej wartościowa kiedy jest udzielona niechętnie i wstrzemięźliwie. Niechęć oznacza, że oceniającego trudno zadowolić. Pochwała pochodząca ze strony bardziej krytycznej osoby jest bardziej schlebiająca niż hojna i ciągła aprobata od kogoś, kto nie jest krytyczny. Ocena bardzo dobra uzyskana od wymagającego profesora jest bardziej wartościowa niż ocena "bdb" uzyskana od niewymagającego profesora.
Skutek wywierany przez szereg ocen na stopień aprobaty został zbadany przez Aronson i Linder (1965). Podczas eksperymentu ustalono, że badani usłyszą siedem ocen na swój temat. Oceny były albo wszystkie pozytywne, albo wszystkie negatywne, najpierw pozytywne a potem negatywne, lub najpierw negatywne a potem pozytywne. Badani lubili oceniającego najbardziej, kiedy zmieniał on oceny z negatywnych na pozytywne, a lubili go najmniej kiedy zmieniał oceny z pozytywnych na negatywne. W jakiś sposób kłopotliwe było stwierdzenie, że uwarunkowania trwale negatywnych i pozytywnych ocen nie różniły się. Podwyższenie oceny powodowało wyższy stopień atrakcyjności niż stała pozytywna ocena, a obniżenie oceny powodowało więcej wrogości niż stała ocena negatywna.
Kolejne badania nie zawsze wspierały teorię zysków – strat samooceny i atrakcyjności. Sigall i Aronson (1967) poprosili badanych, aby wygłosili kilka przemówień a eksperymentator przekazał informacje zwrotne w odniesieniu do uzyskanych przez nich wyników w czterech warunkach: (++), (+-), (-+), oraz (--). Eksperymentator był najbardziej lubiany kiedy zapewniał jednolite pozytywne oceny i był najmniej lubiany kiedy zapewnił jednolite negatywne oceny.
Mettee (1971) dostarczył badanym większej lub mniejszej krytyki albo aprobaty ich pisemnych opinii na temat tego w jaki sposób poradzić sobie z problemem resocjalizacji nieletniego przestępcy. Badani usłyszeli najpierw jedną ocenę (wyższą lub niższą) a potem kolejną. Kolejne oceny (znaki podwójne wskazują na wyższe oceny) stanowiły następujące konfiguracje: (++/-), (--/+), (+/--), oraz (-/++). Wyniki potwierdziły teorię wzmacniania, ale nie były zgodne z przewidywaniami odnoszącymi się do teorii zysku-straty. Po początkowej informacji zwrotnej i ponownie po drugiej ocenie, badani najbardziej lubili oceniającego stosującego więcej ocen pozytywnych niż negatywnych a oceniającego stosującego w przeważającej mierze oceny negatywne a nie pozytywne lubili w najmniejszym stopniu. Poziom aprobaty dla dwóch pozostałych oceniających był przeciętny.
Dwa ostatnie eksperymenty róznią się pod względem wykorzystanej procedury od początkowych badań Aronson i Linder. W drugim eksperymencie badani podsłuchiwali oceny a oceniający rzekomo nie wiedział, że oni podsłuchiwali. W dwóch pozostałych badaniach oceniający przekazał informację zwrotną bezpośrednio badanym.

Atrakcyjność fizyczna/somatyczna

Czasami mówi się, że uroda jest czymś raczej powierzchownym i przemijającym. Tym niemniej, jest raczej jasne, że pragnienie odczuwania bliskości drugiej osoby jest powiązane z wyglądem tej osoby. Dlaczego osoby ocenia się jako ładne, piękne lub brzydkie? Jakie przyjmujemy standardy, oceniając fizyczną atrakcyjność innych ludzi? Czy każdy przyjmuje inny standard albo czy też istnieje duża zgodność co do istoty piękna? Czy uroda oznacza inteligencję, dobro i inne dodatnie cechy? Czy jednostka ocenia swój własny wygląd w taki sam sposób jak inni ludzie? Czy ludzie wybierają kandydatów na randki w zależności od urody? Jaką wartość ma fizyczna atrakcyjność dla interakcji społecznych? Są to pytania badawcze, na które odpowiedzi mogą udzielić badania empiryczne.

Standardy fizycznej atrakcyjności

Standardem urody w USA jest wysokość ciała. Podstawową zasadą jaką kieruje się człowiek przy doborze kandydata na randkę, według Berscheid i Walster (1974) jest fakt, że mężczyzna musi być co najmniej równy wzrostem lub wyższy od kobiety. Mając na względzie te preferencje dla wysokości, nie dziwi fakt, że kiedy nastolatki martwią się swoim wzrostem, chłopcy niepokoją się o swoją karłowatość. Dziewczynki zaś obawiają się, że będą za wysokie, co obniży ich aktrakcyjność w oczach chłopców (Stolz & Stolz, 1951).

Znaczenie atrakcyjności

Studentów ekonomii uczy się, że dla sprzedaży produktu konsumentowi duże znaczenie ma opakowanie produktu. Kładzenie nacisku na to, jak jest opakowany produkt zadaje kłam powiedzeniu: „nie można ocenić książki po jej okładce”. Czas, wysiłek i pieniądze poświęcone na zabiegi kosmetyczne i zgodność z aktualnymi trendami mody powinny się zwrócić, i przekonać najbardziej wybrednego sceptyka co do tego, że „otoczka fizyczna” jest bardzo ważna w relacjach międzyludzkich. Wygląd fizyczny osoby nieznajomej może doprowadzić obserwatora do wyciągnięcia wielu wniosków na jej temat. Dion, Berscheid i Walster (1972) stwierdzili, że atrakcyjni ludzie obu płci (w porównaniu do mniej atrakcyjnych ludzi) byli postrzegani jako bardziej sexy, jako bardziej uprzejmi, interesujący, towarzyscy, silni, jako mający lepszy charakter, jako będący bardziej atrakcyjni na randkach oraz jako mający większe szanse na zdobycie pracy w prestiżowych zawodach i jako mający szanse na szczęśliwsze małżeństwa. Bycie pięknym, ładnym człowiekiem jest oceniane jako coś pozytywnego.
Fizyczna atrakcyjność może być bardziej ważna przy dokonywaniu społecznych wyborów dla mężczyzn niż dla kobiet. Sondaże ujawniają, że mężczyźni ciągle przypisują większe (niż kobiety) znaczenie atrakcyjności fizycznej przy dokonywaniu wyboru kandydata na randkę. Inteligencja jest najważniejszą cechą określającą wybory kobiet (Coombs & Kenkel, 1966; Hewitt, 1958; Vail & Staudt, 1950). Atrakcyjne fizycznie kobiety chodzą na więcej randek niż kobiety mało atrakcyjne, ale nie stwierdzono takiej zależności w odniesieniu do mężczyzn (Berscheid, Dion, Walster & Walster, 1971).
Jeśli atrakcyjne kobiety częściej chodzą na randki i są uważane za bardziej powabne przez mężczyzn, wtedy, zakładając, że okazja doprowadzi do „grzechu”, atrakcyjne kobiety winny być bardziej seksualnie doświadczone niż ich nieatrakcyjne rówieśniczki. Taki stan rzeczy znalazł potwierdzenie w badaniach. Atrakcyjne kobiety będące studentkami mówią, że były częściej zakochane, doświadczyły częściej pettingu bez stosunku oraz częściej miały stosunki płciowe z partnerami niż ich mniej atrakcyjne rówieśniczki (Kaats & Davis, 1970).

Własne wrażenia na temat atrakcyjności

Ludziom fizycznie atrakcyjnym często mówi się o ich ładnym wyglądzie, a ludziom nieatrakcyjnym nic się nie mówi. Dzieci atrakcyjne fizycznie uczęszczające do szkół średnich i gimnazjów są bardziej popularne niż ich mniej atrakcyjni rówieśnicy. Zatem ludzie atrakcyjni powinni zostać utwierdzeni w przekonaniu, że są ładni przez społeczny konsensus jaki otrzymują. Pomimo istnienia dodatniej zależności między własnymi ocenami atrakcyjności oraz ocenami innych, to jest ona słabsza niż oczekiwano. Murstein (1972) i Stroebe, Insko, Thompson i Layton (1971) swierdzili bardzo niskie korelacje między własnymi a pochodzącymi od innych ocenami wyglądu fizycznego w grupach mężczyzn i kobiet.
Nie znaleziono żadnej zgodności między własnymi a pochodzącymi od innych ocenami na temat fizycznej atrakcyjności wśród dziewcząt piątej klasy.
Tak więc własne wrażenie na temat atrakcyjności fizycznej nie musi być zgodne z wrażeniami innych i vice versa.

Umawianie się na randki i szukanie kandydata na żonę/męża

Goffman (1952) interpretuje propozycję małżeństwa jako próbę przekonania kobiety przez mężczyznę, że mają taki sam społeczny wdzięk, urok i stąd mogą uwieńczyć swoją znajomość fuzją, formalnym scaleniem, czyli formalnym związkiem małżeńskim. Co stanowi o społecznym wdzięku? Do niektórych jego atrybutów zalicza się: inteligencję, społeczne umiejętności, dostęp do środków materialnych oraz fizyczną atrakcyjność. Czy ludzie dobierają się w pary ze względu na ogólny urok?
Według Walster, Aronson, Abrahams i Rottman (1966) osoba szukająca partnera płci przeciwnej dokona swojego wyboru na podstawie dwóch kryteriów: (1) społecznego uroku, wdzięku, wartości drugiej osoby (lub aprobaty społecznej) oraz (2) prawdopodobieństwa, że jej wybór będzie odwzajemniony. To prawdopodobieństwo uznaje się za zależne od indywidualnego poglądu na swój społeczny wdzięk. Na przykład może zaistnieć sytuacja, że pomimo iż mężczyzna o przeciętnej atrakcyjności może pragnąć pięknej kobiety, to będzie się skłaniał do wyboru przeciętnej, ponieważ oceni swoje szanse na odniesienie sukcesu z piękną kobietą jako nieznaczne.

Wartość fizycznej atrakcyjności

Dlaczego kulturowe, stereotypowe definicje piękności w sensie fizycznym czy też cielesnym mają znaczenie dla zawierania i kształtowania związków heteroseksualnych? Reklama, kino oraz telewizja (a obecnie internet) na pewno mają swój udział we wzmacnianiu opinii ludzi na temat tego kto jest atrakcyjny, a kto nie. Współcześnie w telewizji i innych mediach do grania w spotach reklamowych, reklamach wybiera się najpiękniejsze dziewczyny zarówno od strony fizjonomicznej, jak i ze względu na sylwetkę (z dużymi, młodymi, jędrnymi, nie obwisłymi piersiami, szerokimi biodrami, długimi, zgrabnymi nogami, udami). Dziewczyny te powodując podniecenie widza i będąc niezwykle fizycznie atrakcyjnymi, kształtują, głównie w świadomości mężczyzn, stereotyp „laleczki Barbie”, tj. ideału piękna fizycznego kobiety, do którego trudno w życiu realnym się nawet zbliżyć. Świat, w którym żyjemy, to nie tylko np. Hollywood, gdzie są najpiękniejsze kobiety i dziewczyny pochodzące w zasadzie z całego świata.
Jednak wydaje się, że dla każdego prawdziwego mężczyzny bycie zauważonym w ramionach pięknej kobiety oznacza przeświadczenie innych ludzi o jego powodzeniu wśród kobiet. Piękna kobieta jest jak bezcenna zdobycz, upolowana przez myśliwego, po wyczerpującej walce z innymi facetami. W badaniach nad wartością fizycznej atrakcyjności dochodzono do różnych wniosków. Waller (1937) uznaje, że piękna kobieta może stanowić ważny symbol statusu społecznego mężczyzny. Wartość rynkowa ślicznej żony jest dobrze znana w wielu zawodach, w tym związanych z polityką. Śliczna żona wymaga dużych nakładów finansowych, jak lepszy samochód z grupy limuzyn. Najczęściej więc największe szanse na zdobycie żony o niezwykłej urodzie mają słynni aktorzy, potentaci finansowi, mafiozi, znani politycy, sędziowie i inni znani prawnicy, wybitni lekarze, a rzadziej nauczyciele, naukowcy czy też bezrobotni. Fromm (1956) sugeruje, że w naszym społeczeństwie, kiedy żony zaczynają się starzeć i tracą swoją młodzieńczą piękność, mogą, tak jak starsze samochody, zostać wymienione na nowe i dużo młodsze roczniki. Można więc wymienić żonę na młodszą, gdy jej atrakcyjność spada do poziomu zerowego. Mając na względzie liberalne przepisy rozwodowe niektórych kościołów w USA, nie jest to problemem. W naszym kraju nie byłoby to aż tak proste, gdyż za rozwód często trzeba dużo zapłacić, albo zastosować szantaż, podstęp i inne formy upokarzania drugiej strony. Rozwód jest więc często bagnem, z którego trudno wydostać się na powierzchnię. Pozostaje jeszcze jedna kwestia, tj. dzieci oraz polska tradycja. W Polsce najczęściej robi się wszystko dla dzieci, czyli w takim wypadku rozwód jest wykluczony, chociażby ze względu na zapewnienie dzieciom poczucia bezpieczeństwa. Jednakże czyż wtedy rodzice, nie wyrzekają się siebie dla dzieci. Druga kwestia dotyczy znaczenia tradycji, która raczej piętnuje rozwód i rozwodzących się, gdyż łamią oni przyjęte w Kościele Rzymsko – Katolickim zasady moralne, które zdecydowanie potępiają rozwody..
Reasumując można powiedzieć, że atrakcyjność fizyczna we współczesnym świecie jest istotna. Nie można uznawać jej za jedyne kryterium wartości człowieka. Jednak ludziom ładnym na pewno jest łatwiej, a nie trudniej. Wbrew znanemu angielskiemu przysłowiu: „Beauty is in the eye of the beholder” sugerującemu, że nie ma jakiegoś jednego standardu piękna lub atrakcyjności fizycznej, wydaje się, że żona nie powinna być ani gruba, ani chuda, ale zgrabna, szczupła i fizjonomicznie atrakcyjna (ładna twarz, mały nos i usta). Charakter i osobowość są także niezmiernie ważne, ale należy pamiętać o tym, że w warunkach polskich, trzeba będzie patrzeć się bardzo długo na ciało jednej kobiety - żony. Jej konstytucja cielesna musi więc spełniać podstawowe kryteria fizycznej atrakcyjności.
Inaczej rzecz się ma z pięknymi mężczyznami. Tych kobiety się po prostu boją. Powód – lęk kobiet przed utratą poczucia bezpieczeństwa. Atrakcyjny fizycznie mąż może podobać się wielu kobietom i niestety może zdradzać swoją żonę. Tak więc szanse wśród kobiet mają w Polsce przede wszystkim brzydale – faceci o przeciętnej urodzie, bo tacy stanowią gwarancję wierności. Oczywiście poziom zarobków ma także duże znaczenie. Bogaty i często dużo starszy facet jest dla kobiet najlepszym kandydatem na męża bez względu na fizyczną atrakcyjność. Może więc być impotentem, brzydalem, leniwcem, chamem a nawet homoseksualistą, lecz majętnym. Będzie musiał utrzymywać swoją śliczną laleczkę Barbie.

Na początek

Literatura:

Tedeschi J.S., Lindskold S. (1976). Social Psychology. Iterdependence, interaction & influence. New York London Sydney Toronto: John Wiley & Sons.

John Wiley & Sons, Inc. ©